milczeniem napełniam usta
słowa chowam pomiędzy kartki
...nie zatrzymuj mnie
W tle muzyka sączy się po kątach, rozpływa się po mnie delikatnymi uderzeniami w klawiaturę.
Dziś mam dzień (prawie)cały dla siebie. I dla siebie go przeznaczam.
Radość we mnie ogromna, i niecierpliwość w godzinach zamknięta, bo wiem, że zbraknie ich.
Wiem, że zbyt szybko minął, gładko zbyt ucieknął.
Pomimo to, są dla mnie.
Na stoliku w filiżance zamiast kawy cola - bo serce, bo niepokoje...barwa jedynie ta sama.
Cóż, lubię czarne napoje.
Dookoła otwarte na mnie książki leżą w zadowoleniu, ołówki, fiszki wygrzebane lekko przykurzone.
Są. Wszystkie moje.
I jestem ja. I myśli w czynnym stanie poukładania.
Zamyślam się nad słowami pewnego autora zasłyszanymi niedawno. Odtwarzam własne w odpowiedzi.
Jest dobrze.
Jakże daleko byłam. Jak blisko jestem.
Jak bardzo można czuć osamotnienie
w całym tłumie przewijającym się co dzień.
Jak bardzo myśli błąkające nie znajdują
zakotwiczenia.
Jakże obco, jakże znajomo.
I musiały paść te niechciane słowa.
By stały się zapisem w czasie zaprzeszłym.
Jutro.
Pijąc gorącą kawę z niebieskiej filiżanki zastanawiam się co zrobię gdy przełknę jej ostatnią kroplę. Zatrzymam chwilę z wewnątrz i uwolnię ją do życia.
Tak się często zdarza, że raz proza a raz poezja po mnie przepływa.
Opowiadam wówczas o niej z przymusu pisania. A wszystko co w niej zawarte z palców po klawiaturze spływa.
Napiszę list krótki i zmieszczę w nim dzisiejszość z wczorajszej nocy gdy pod mokrymi powiekami Ciebie zamknęłam. I śniłam.
I w zamknięciu wszystko.
I w jednym słowie Ciebie zamykam.
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 2287